“Blizna” Sharon Bolton
Pewnie choć raz w życiu kupiliście książkę ze względu na okładkę (tytuł, autora). Patrząc właśnie na tę książkę, czułam “coś” co przyciągało mnie. Kupiłam bez przeczytania opisu, zajrzałam na pierwsze strony i odjechałam.
Po skończeniu jej stwierdziłam, że dobrze zrobiłam. Zdałam się na samą treść i nic więcej. Uważam, że dzięki tej “niewiedzy” powieść mnie bardziej zaskoczyła i zafascynowała. Nie wiedziałam dosłownie czego się spodziewać…
Początek książki zaczyna się od prologu:
6 dni wcześniej:
Clara Benning parę lat wcześniej przeprowadziła się do spokojnej wioski na południu Anglii. Chciała się ukryć i być z dala od ludzi. Na drugim roku studiów chodziła na fakultety z egzotycznych, dzikich zwierząt. Odbyła również praktyki w zoo w Chester i w Bristolu. Prawie trzydziestoletnia pani weterynarz, pracuje w Małym Zakonie św. Franciszka (szpital dla dzikich zwierząt). Próbowała za wszelką cenę być niewidoczna i nie mieć kontaktów z ludźmi.
Do czasu niepokojącego telefonu… okazuje się, że w łóżeczku małego dziecka leży wąż.
Na marginesie już mogę napisać, że moje serce dosłownie stanęło. Wstrzymałam oddech i czekałam na to, co ma nadejść…
Clara tak naprawdę wie wszystko o wężach, zdaje się być ekspertką mimo młodego wieku. Od tego incydentu węże atakują coraz częściej. Do dnia, gdy jeden z sąsiadów ginie przez ukąszenie. Mieszkańcy są zaniepokojeni i postanawiają zabić węże, które znajdą (mimo, że jest to karalne). Kobieta musi zaangażować się i pomóc nie tylko ludziom, ale i wężom. Przecież tylko ona jest ekspertką od gadów.
Poszlaki wskazują, że właśnie Clara staje się główną podejrzaną. Postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i okazuje się, że pan Allington wcale nie zmarł od ukąszenia żmii, a na światło dzienne wychodzą stare tajemnicę związane z wioską. Na jej drodze staje Matt oraz znany herpetolog Sean North.
I tak zaczyna się niepokojąca przygoda bohaterki…
Nie zdradzam nic więcej, abyście mogli poczuć to, co ja.
Na sam początek dodam, że jeśli boisz się węży, żmii itp. to książka nie jest dla ciebie. Osobiście nie wiem, czy się boję, ponieważ nie miałam styczności z żadnym z nich (całe szczęście), ale po przeczytaniu „Blizny” nie mogłam zasnąć do rana, byłam tak przestraszona… Chodzi o sposób, w jaki zostały tutaj opisane te gady. Szczerze czułam się jak na jakimś wykładzie, gdzie wszystko było tłumaczone i pokazywane. Co mamy robić? Jak się wycofać itd., to taki poradnik dla zielonych…
Dzięki tej książce dowiedziałam się bardzo interesujących rzeczy związanych ze zwierzętami, i jak wygląda praca weterynarza.
Byłam zafascynowana tym, co tutaj dostałam, to było wielkie WOW z wykrzyknikiem. Rodzaje węży, skład jadu, co dzieje się po ukąszeniu, co robić w nagłym wypadku itd. Bardzo szczegółowo zostało to przedstawione.
Z jednej strony byłam wystraszona, a z drugiej zafascynowana tą historią.
WIOSKA:
Całe otoczenie zostało przedstawione dość ponuro, mrocznie, tajemniczo. Odebrałam to jak wioska, w której straszy nie tylko nocą, ale i za dnia. To było niepokojące. Opisy miejsc, budynków było trochę przerażające i wiem, że nie chciałabym przejść się tamtędy wieczorem.
“-Czy to prawda, że jeśli zabije się kobrę królewską, jej partner będzie cię ścigał, żeby cię zabić?”
Nie wiem co mogłabym jeszcze napisać, ale książkę polecam. To była bardzo ciekawa podróż, dużo rzeczy mnie zszokowało. I może dlatego właśnie dobrze jest czasem nie czytać okładek książki.
Pozdrawiam,




